Nie jest źle! W nocy było cichutko, rano wstałam o wpół do ósmej, była cisza, zeszłam, bez skoków i żywiołowego powitania, ale kiedy mnie zobaczyła, wtuliła się i dała długo przytulać. Udało się zrobić i wypić kawę, choć chodziła tam i z powrotem, nie było tragedii. No i nareszcie spacer po lesie... Gdyby nie to, że właziła we wszystkie możliwe zarośla, byłoby super. Musiała spenetrować wszystko. Mam wrażenie, jakby nie znała takiego otoczenia, wszystko było nowe, ciekawe, pachnące, wszystko trzeba było sprawdzić. Chciała pogonić ptaki, innych zwierzaków na razie nie było, choć wyraźnie, zapach był. Półtoragodzinny spacer wcale jej nie zmęczył, po powrocie do domu miała dość siły na szaleństwa z Maćkiem i sznurkiem.

Wczoraj delikatnym warczeniem dawała znaki przy głaskaniu, kiedy dotykało się miejsc zastrzeżonych, dziś wyraźnie jest bardziej ufna. Miałam nadzieję, że będzie bardziej żarłoczna, na razie jest z tym tak sobie. Reaguje dobrze na zakaz, ale gorzej z przychodzeniem na wołanie - kiedy biega przed domem, przywołanie jej zamienia się w wyścigi. To jest nasze zadanie domowe na najbliższy czas.

Joomla Template - by Joomlage.com