Dziś wielki dzień - Yashunka przyjechała do nas! Przywiozła ją znów nieoceniona Gosia, dzięki czemu mała nie przeżyla dodatkowego stresu, bo ogromnie ucieszyła się głównie widząc znajome już psy. Wyszalały się na naszej działce, później poszliśmy do lasu na krótki spacer no i zostaliśmy razem. Będzie sporo pracy, żeby nauczyć ją przede wszystkim przychodzenia na wołanie, bo kiedy chce brykać, nie daje się za nic złapać. Widzę miłą, drobną sunieczkę, która w głowie ma: zrobię to co będę chciała. Reaguje na zakaz, to tak, ale gorzej z przyjściem na polecenie. Musimy ją strzec jak oka w głowie, bo w tej chwili gdyby nam zwiała, to nie ma szans, żeby ją złapać.

Jest ostrożna w kontaktach z ludźmi, daje się pieścić, ale delikatnie, na gwałtowniejsze ruchy odskakuje a czasem cichutko barmocze, trudno to nawet nazwać warczeniem, takie mruczenie. Oj, potrzebujemy czasu, żeby wypracować to co potrzebujemy, żeby się wzajemnie odnaleźć...

Joomla Template - by Joomlage.com