Wczoraj (28 marca 2015) zaszczepiliśmy potwora, żeby był jeszcze bardziej wściekły. Nie bez problemu wcisnęliśmy ją do samochodu, dzikus opierał się wszystkimi kopytami. Do gabinetu wlazła niemal na brzuchu... Normalnie wstyd, żeby mieć taką niewychowaną czarownicę! Ale pani doktor dała smakołyki, więc ADHD zaczęło łypać na wszystkie strony, co by tu zmalować. Szczepienie przebiegło bez najmniejszych pomruków ani brzydkich gestów.

Potem, nie bez trudu udało  się ją wpakować na wagę, i tu szok! 38 kg!!! Widać, jak do nas przyjechała, sporo jej musiało brakować, bo wcale nie powiedziałabym, żeby teraz była gruba, no, dobrze wygląda... Potem wrócili z Maćkiem przez las...

Najbliższy okres będzie trochę trudny, bo ja wyjeżdżam na prawie 6 tygodni, a reszta rodziny pracuje. Więc rano będzie króciutki spacer, potem działkowanie do powrotu Maćka. Mam nadzieję, że nie obrazi się na mnie na zawsze, bo wracać do domu będę na skrzydłach, spragniona spacerku... A jak mi powie, że ma mnie w nosie?...

Joomla Template - by Joomlage.com