Czasami mam takie wrażenie, jakbym miała do czynienia z przybyszem z innej planety, który koniecznie chce się ze mną dogadać, ale mówi po swojemu i ja go nie rozumiem, co gorsza, lekceważę jego wysiłki, wkurzam się, usiłuję go za nie karać...

Najbardziej wyraziste jest to na spacerze. Bardzo często się zdarza, najczęściej w tych samych miejscach, że Yashka nagle zatrzymuje się, nie chce iść do przodu, zapiera się, a przede wszystkim łapie ząbkami za smycz, mnie za rękę też, często skacze na mnie, łapiąc zębami. Nigdy nie robi tego agresywnie, ale jest to zastanawiające. Tak, jak by chciała za wszelką cenę coś powiedzieć. Ale co - nie idźmy dalej bo? Ale bo co? Przecież lubi chodzić na spacer. Kiedy to jej minie - bo nie pozwalam, ciągnę, krzyczę, tupię nogą, unoszę smycz wysoko żeby nie mogła jej gryźć i w końcu idziemy normalnie - potem robimy jeszcze wiele kilometrów i jest super. Więc dlaczego na początku spaceru nie chce iść dalej, tylko skręca w kierunku polanki? Wiem, na polance bywają często jakieś smakołyki do upolowania, ale czy jest to aż taka atrakcja, żeby zrezygnować ze spaceru?

Yashka często używa jako perswazji zębów, operuje nimi dość delikatnie, ale jest to zawsze trochę niepokojące. Nie pozwalamy na to, no ale się zdarza. Zębów używa w zabawie, wyraźnie była przyzwyczajona do zabawy z użyciem zębów, do skakania na człowieka i łapania za rękę. W dużej mierze oduczyłam ją tego, jednak czasem się zdarza, skacząc jednak wyraźnie zaraz się reflektuje i odskakuje na bok.

Ciekawe jest też, że Yashka warczy nie warcząc... To znaczy, wydaje z siebie pomruk taki jak warczenie kiedy się na przykład do niej przytulić. Początkowo mnie to niepokoiło, wyglądało jak ostrzeżenie, ale potem zauważyłam, że nic takiego się nie dzieje - ona warczy tak, jak kot mruczy... Dziwne...

Joomla Template - by Joomlage.com