To raptem 11 dni razem, a jakie zmiany! Siedzę tutaj, a Yashka leży za moim fotelem i śpi sobie... Barykada na schodach zdjęta, przynajmniej kiedy jestem na górze. Co prawda jeszcze w nocy śpi w łazience, kuracja w trakcie, ale od kilku dni nie było wypadku w domu! Działa wszystko naraz - dieta ryżowo-marchewkowo-kurczakowa, zamykanie na noc w łazience, częste spacery i bieganie po ogrodzie. Zobaczymy jeszcze, co będzie jak zacznę do ryżu z kurczakiem po trochę dodawać karmę, wtedy się okaże, czy to był rozstrój żołądka czy uczulenie na karmę.

Myślę jednak, że kupy w domu były też spowodowane dezorientacją, teraz chyba Yashka już wie dobrze, co się robi i gdzie. Ogromną przyjemność  mi sprawia fakt, że kiedy pracuję przy komputerze, mogę ją mieć tutaj. Przez dłuższy czas chodzi, niucha, czasem coś usiłuje ściągnąć, ale potem uspokaja się i kładzie koło mnie. I tego mi trzeba...

Na spacerze jest super... 11 porannych spacerów do puszczy, i ani raz nie poszłyśmy tą samą drogą! Co pewien czas trzeba tropić cariboo, i wtedy jest szczególnie ciekawie... A poza tym to wszystko jest ciekawe, można się zaplątać w gąszczu... Uczymy się komend - lewa, prawa, stój, ulica. Spotkanie z ludźmi - można się przywitać, z psami - można się bawić... Ogólnie, życie jest piękne!

Joomla Template - by Joomlage.com