Dzisiaj w lesie, niedaleko drogi, chyba koty chodziły dopiero co... Więc szarpałyśmy się nieźle. I w ogóle dzisiaj spacer było trochę bardziej szalony, skoki w boki i takie sprawy. Ale dużo mniej, niż podczas pierwszych spacerów.

Jest  jeden problem nieprzyjemny z zachowaniem: podczas zabawy rzuca się, głównie na mnie, skacze do góry, łapie zębami za ręce, jak by walczyła z pozorantem. Chwyty są bolesne, i wcale mi się to nie podoba, do tej pory byłam w zasadzie bezradna, bo na NIE! nie reagowała, a  jakiekolwiek moje ruchy czy nawet próbę odtrącenia traktowała jako udział w zabawie. Maciek łatwiej sobie radzi w tej sytuacji, bo łapie ją i przyciska do ziemi, ja jakoś nie mam albo tyle siły albo może odwagi. Jednak znalazłam sposób i spróbuję, chyba to zadziała: mamy wuwuzelę, która wydaje straszliwy dźwięk, jestem pewna, że tego się przestraszy. Będę wychodzić na dwór z wuwuzelą w ręce. Kiedy zacznie swoich skoków, zadmę w wuwuzelę. To powinno dać skutek pożądany.

Ze względu na wciąż powtarzające się kupy w pokoju po nocy, bierzemy się ostro do dzieła. Na początek zrobiliśmy legowisko w łazience, w brodziku. Jak na razie testujemy miejsce, bo początkowo za nic nie chciała tam wejść, może jej się z klatką kojarzyło, choć sama sobie wybrała norę w mieszkaniu, więc klatka nie byłaby zła, jednak nora jest trochę mała, gdyby ją zamknąć, to byłaby to prawdziwa nora, w której obrócić się można, ale już zrobić dwa kroki nie. No i potrzebne byłyby inwestycje, jakieś zamknięcie. Łazienka jako tymczasowe rozwiązanie wydaje się dużo prostsza. Jak na razie dostała tam jeść i była zamknięta przez jakieś pół godziny, bez problemów. Po południu dostanie tam kostkę i pobędzie trochę dłużej, no a na noc spróbujemy ją tam zamknąć do rana. Dzięki temu ochronimy drewnianą podłogę w pokoju i może przyzwyczai się, że się kupy w nocy nie robi.

Druga sprawa to kwestia tych kup - nie jest to typowe rozwolnienie, ale coś jest nie tak, kup jest za dużo i są zbyt luźne. Próbujemy ryżu i nifuroksazydu. Zaczynam jednak podejrzewać alergię, nie byłoby to fajne, bo mamy ponad worek karmy, którą znamy i sprawdziła się. Ale trzeba będzie potestować. Może karma, może smakołyki (staramy się je dawkować delikatnie).

Joomla Template - by Joomlage.com